Zużyte pręty paliwowe: Recykling

Ostatnio Rafał Trąbski poinformował mnie o tym, że czeska firma wpadła na to, by używać gorących, wyeksploatowanych prętów paliwowych w ciepłowniach miejskich. I owszem, pomysł genialny, pisałem o czymś takim już lata temu. Teraz natomiast pomyślałem, że Polska powinna te pręty importować z innych krajów, w każdych możliwych ilościach. To jest skarb. Poza ciepłownictwem widzę dla nich przynajmniej jeszcze jedno zastosowanie, nuklearne pociągi towarowe, takie parowozy, byłyby bajecznie tanie w utrzymaniu i stojąc w miejscu, hamując, mogłyby robić prąd, oddawać go do trakcji. Urządzenia, oparte na tym, mogą być także inne, na przykład małe generatory energetyczne dla indywidualnych użytkowników.

Prawdę mówiąc, nie widzę szczególnych przeciwwskazań, by sprzedawać je na rynku w dość liberalny sposób. Tutaj prawo powinno być proste, niech urządzenie wykorzystujące ten surowiec będzie zbudowane w sposób, który uniemożliwia jego przegrzanie się w warunkach pozostawienia oraz zabezpiecza przed nieautoryzowanym otwarciem. Niech produkcja takiego urządzenia oraz jego dystrybucja będzie poprzedzona jedynie zgodą stosownego urzędu, na której wydanie lub nie miałby trzy miesiące i niech odpowiedź negatywna wiąże się z przekazaniem firmie zestawu wskazówek, których implementacja w projekcie automatycznie zamieni decyzję na pozytywną, niech to się rozwija. Niech takie urządzenia, zasilane tymi prętami, mogą być kupowane przez każdego, bez pytania kogokolwiek o zgodę. Oszczędzimy na węglu.

Kazimierz Gostkowski-Drzewicki

Mapa Polskiej Kultury

Mapa Polskiej Kultury to projekt mający na celu uwidocznienie na interaktywnych mapach miejsc narodzenia twórców polskiej kultury, a także znanych duchownych, wojskowych czy sportowców.

Źródła Mapy to przede wszystkim wykazy twórców na Wikipedii, ale także w ramach możliwości – inne źródła.

Mapa Martyrologii Polskiej

Mapa Martyrologii Polskiej to mapa miejsc i terytoriów, na których dochodziło do prześladowania Polaków lub mordów na Polakach. Nie jest to mapa bitew ani ofiar wojennych, ponieważ jej celem jest ukazanie wyłącznie tych przypadków, gdzie polscy cywile (lub wojskowi) byli mordowani wyłącznie ze względu na przynależność do narodu polskiego (lub ew. za ideologię), a nie w ramach działań wojennych.

W tym artykule (który zamierzam w miarę możliwości aktualizować), zamierzam zgromadzić źródła danych, z których korzystałem podczas tworzenia tej mapy, oraz informacje związane z tym tematem.

Mała i Wielka Rosja

Na wielu mapach Ukrainy, a właściwie tzw. ukraińskiego obszaru etnicznego, możemy zobaczyć, że zajmuje on ogromne połacie od Rzeszowa po niemal Morze Kaspijskie. Do dzisiaj w niemal każdym podręczniku do historii w Ukrainie można zobaczyć, że „ukrajinśka etniczna terytorija” sięga daleko poza granice Ukrainy, obejmując „Zakerzonie”, czyli przygraniczne terytorium w Polsce (za Curzonem, czyli za linią ustaloną przez Curzona). Obejmuje ona także Kubań i Krym. Promowanie „odzyskania Kubania” dziwi szczególnie w czasach, kiedy Ukraińcy zdają się nie kontrolować w pełni swojego kraju, od Donbasu począwszy, a skończywszy na obwodach kontrolowanych przez postsowieckich gubernatorów, jak Saakaszwili w Odessie.

Odkąd zacząłem badać sytuację na wschodzie nie mogłem jednak nadziwić się jednej rzeczy: skoro na mapie ukraiński obszar jest niemal 6 razy większy terytorialnie od obszaru łąskawie uznanego przez Ukrainę za „etnicznie polski” – czyli za Sanem, to jak możliwa jest taka sytuacja, w której polski naród funkcjonuje we względnej jedności, mówi swoim językiem i tworzy państwo silniejsze od Ukrainy, która powinna być kilka razy silniejsza od Polski? Prawdę nietrudno jest znaleźć. Wystarczy zainteresować się źródłem – w tym przypadku, źródłem danych statystycznych, na których Ukraińcy opierają twierdzenia o obszarze etnicznym ukraińskim.

brockhaus_b6_nr0430a_hfid_5180960
Etnograficzna mapa Europy

Na wszelkich mapach etnograficznych rosyjskich czy niemieckich, możemy zauważyć, że brak jest jakiegokolwiek terytorium „ukraińskiego”, szczególnie na wczesnych mapach XIX-wiecznych.

cqmy2-m185g
Etnograficzna mapa Rosji, południe

Polacy na powyższej mapie zaznaczeni są na żółto, natomiast na wschodzie, zamiast „Wielkiej Ukrainy” mamy do czynienia z: Wielkorosjanami, Małorosjanami i Białorosjanami. Tak jest – nie z Ukraińcami, a nawet nie z Małorusinami – lecz z Małorosjanami. Dlaczego potężna wówczas Rosja pozwoliła, aby tak wielki obszar etniczny zajmowali „przyszli Ukraińcy”? To oczywiste – wówczas nie byli to z zamiaru rosyjskiego żadni „Ukraińcy”, czyli naród odrębny etnicznie od Rosjan, lecz po prostu inna wersja „Rosjan”. Mało-, Wielko-, czy też Biało-rosjanie – to zawsze Rosjanie.

0_d7ce3_b9b951a7_orig
„Galicjkije Russkije” na mapie Imperium Rosyjskiego

Widać to szczególnie na powyższej mapie, gdzie nawet Rusini galicyjscy są zaliczeni do „Rosjan” – co prawda galicyjskich, ale przecież zawsze to też „russkije”. Takie nazewnictwo znajduje swoje odbicie nawet dzisiaj w do niedawna nienaruszonym braterstwie Białorusko-Ukraińsko-Rosyjskim.

dfkbva8y9u8j
„My bracia słowianie! Rosja, Ukraina, Białoruś – to jest właśnie święta Ruś!”

Nie trudno domyślić się, że wiarygodność tychże imperialnych map jest, delikatnie mówiąc, wątpliwa, ponieważ dane zostały tak zmanipulowane, aby maksymalnie umoralnić prawo Rosji do okupowania tak wielkich obszarów zabranych Rzeczypospolitej. W Wilnie czy Lwowie – Polaków brak, mimo że stanowili oni wówczas większość w tych miastach. Mimo tego, imperialne dane rosyjskie są nadal używane – zmieniono kolor farby do oznaczania „obszarów etnicznych” oraz zmieniono nazwę Małorosjanie na Ukraińcy – i już można proponować mapy „ukraińskiej ziemi etnicznej”.

Skoro jednak dane te są wątpliwe, czy wręcz nieprawdziwe, to czy istnieje możliwość, aby jeszcze odnaleźć prawdę w tym temacie? Dowiedzieć się czy w ogóle i gdzie istnieli lub istnieją Ukraińcy? Historia jest nieubłagana. Jeśli nie uczymy się z jej lekcji, to przecież nie sprawi, że historia zmieni się albo przestanie wywierać wpływ na teraźniejszość. I tak wystarczy, że spojrzymy na wyniki wyborów parlamentarnych w Ukrainie lub mapę języków na portalu vk.com, aby skonfrontować mapy rosyjskie z rzeczywistością.

resize
Języki interfejsu na vk.com: czerwony – ukraiński, niebieski – rosyjski

Ukraina – to pogranicze Rzeczypospolitej. Ze względu jednak na zmienne granice Polski oraz przesiedlenia ludności kozackiej, galicyjskiej itd., obszar ten nie jest różnorodny, a tożsamość ludności jest odmienna, a co za tym idzie – definicja ukraińskości jest zróżnicowana. Pod hasłem „Pogranicze” zjednoczono zatem ziemie – no boję się użyć tego określenia – etnicznie polskie i rosyjskie. To w Małopolsce Wschodniej rodził się między innymi polski język i kultura. To ziemia lwowska wydała Mikołaja Reja, który jako pierwszy pisał po polsku.

Jednak nie chcę skupić się w tym momencie na zagrabionych polskich ziemiach. Chcę przywołać fakt, że lwia część Ukrainy to ziemie, które ponad 300 lat były w Rosji, niemalże bez przerwy aż do upadku Związku Radzieckiego. 300 lat temu ukraiński naród nie istniał, co widzimy nawet w Konstytucji Kozackiej napisanej przez znanego czeskiego kozaka, Filipa Orlika, gdzie mowa o ludzie Małorosyjskim. W tym samym dokumencie mowa również o… Małej Rosji, a język użyty w dokumencie daleko odbiega od nie tylko ruskiego języka z galicji, ale i od dzisiejszego już dość zrusyfikowanego języka ukraińskiego (użyto w niej słowa wremia zamiast czas). Ukraińcy walczą zatem dzisiaj przede wszystkim o ustalenie czym Ukraina jest i co oznacza, czyli próbują odpowiedzieć na pytanie zadawane od kilkuset lat. Na tej drodze oczywiście próbują „zasymilować” kulturę polską oraz rosyjską, powstałe na terytorium dzisiejszej Republiki Ukraińskiej.

Proces asymilacji kultury jest łatwiejszy – wystarczy napisać prawdziwą lub nieprawdziwą informację w podręczniku, gazecie lub w internecie na dany temat, i większość ludzi uwierzy, ponieważ chce wspierać Ukrainę, a także przez zwyczajny brak kapitału czasu, który mogliby poświęcić na samodzielne zbadanie historii. Jednak o wiele trudniej zasymilować jest ludność, to jest zachęcić ludność historycznie rosyjskojęzyczną, aby nagle zaczęli mówić po ukraińsku. Nie bez znaczenia jest także fakt, że kultura rosyjska jest nieporównanie bogatsza i jednak stoi na wyższym poziomie, niż ukraińska.

Zauważyłem w tym kontekście następującą strategię: ludność rosyjska może bez problemu uważać się za Ukraińców i nadal mówić po rosyjsku, liczy się wsparcie dla „Republiki Kozacko-Banderowskiej”. Przecież ciężko mi uwierzyć, że prezydent-oligarch mówi w domu po ukraińsku, nie wspominając o gubernatorach Kijowa czy Odessy. To z kolei wydaje mi się niebezpieczne, ponieważ wsparcie, jakie Polska daje Ukrainie, wynika stąd, że jest ona Ukrainą – niejako dzieckiem Rzeczypospolitej, a nie Małą Rosją, czyli dzieckiem – o ile nie klonem – Rosji. Ilekroć słyszę, że „szkoda że Ukraina oddała swój arsenał atomowy”, tylekroć myślę, że Polsce niemiecka „Rosja Mini” wcale nie jest na rękę. Bo Ukraina taka niestety jest – proniemiecka na zachodzie i prorosyjska na wschodzie, ale niekoniecznie propolska, czyli odważniej mówiąc – znająca historię.

Jeśli można być Ukraińcem, mówiąc po rosyjsku, to pozostaje dla mnie najważniejsze pytanie: dlaczego usprawiedliwia się odebranie Lwowa i Wołynia Polsce, mówiąc, że Polska polonizowała, skoro sama Ukraina dzisiaj niekoniecznie chce mówić w swoim, zdawałoby się ojczystym języku? Pozostawiam to pytanie otwartym na koniec, mając nadzieję, że kiedyś w Polsce i w Ukrainie prawda przyniesie pokój i pojednanie.

Szymon

Nowy Jedwabny Szlak Szansą na Rozwój

Nowy Jedwabny Szlak jest przedstawiany jako potencjalna żyła złota dla Polski, która przyniesie wielopoziomowy rozwój i dobrobyt dla naszego narodu. Koncepcja Nowego Szlaku Jedwabnego generuje uzasadniony hura entuzjazm wśród młodych, ambitnych ludzi. Wyłania się bardzo duża szansa nie tylko na rozwój ekonomiczny. Wiele osób uważa, że Nowy Jedwabny Szlak pozwoli Polsce stać się państwem podmiotowym i równym partnerem wobec Niemiec, Francji, Włoch i Anglii. Trzeba się jednak zastanowić czy koncepcja Nowego Szlaku Jedwabnego jest realna? Jakie przeszkody stoją na jej drodze? Jakie problemy trzeba rozwiązać? Co my jako naród
możemy wnieść w realizacje tej koncepcji? Czy Nowy Jedwabny Szlak zastąpi transport morski czy będzie jedynie jego dopełnieniem, a tak na prawdę karta przetargową dla Chin, Rosji, Turcji, Iranu, państw zaliczanych do „heartland-u”? Czy przy obecnych zasobach ekonomicznych i pozycji geopolitycznej, Polska jest wstanie partycypować w tworzeniu Nowego Szlaku Jedwabnego?

Transport Morski vs Kolejowy

Nowy Szlak Jedwabny będzie oparty na połączeniach kolejowych miedzy Chinami a Europa. Transport kolejowy jest wydajniejszy i tańszy od samochodowego. Transport samochodowy będzie zapewniał dystrybucje towarów dostarczanych do głównych węzłów kolejowych. Nie będę omawiał transportu samochodowego ponieważ nie jest on wstanie obsłużyć wolumenu transportu kolejowego.

Statki morskie generalnie klasyfikuje się jako:

  • Kontenerowce
  • Masowce
  • Drobnicowce
  • Samochodowce
  • Tankowce
  • Chłodnicowce

Pominę definicje poszczególnych kategorii statków, są one ogólnie dostępne i łatwe do znalezienia. Skupie się na dużych kontenerowcach i tankowcach, aby zilustrować jakim wyzwaniem logistycznym jest koncepcja Nowego Szlaku Jedwabnego.

Największe tankowce są klasyfikowane jako VLCC i ULCC czyli Very Large Crude Carrier i Ultra Large Crude Carrier (Bardzo duże i super duże tankowce ropy)

Nośność tankowców VLCC jest miedzy 160,000–319,999 ton (w skali AFRA)
Nośność tankowców ULCC jest miedzy 320,000–549,999 ton (w skali AFRA)

Tankowiec VLCC jest wstanie zabrać 1.9 miliona do 2.2 miliona baryłek ropy.

Tankowiec ULCC zabiera od 2 milionów do 3.7 milionów baryłek ropy. Tylko nieliczne porty są wstanie przyjąć tankowce ULCC. W USA jest tylko jeden port przystosowany do obsługi tankowców ULCC.

1 baryłka ropy ma pojemność 42 amerykańskich galonów czyli 190.932 litrów.

Na dzień dzisiejszy pływa około 10 tankowców klasyfikowanych jako ULCC.

TI OCEANA 441,585DWT zwodowany 2003 DAEWOO
TI EUROPE 441,561DWT zwodowany 2002 DAEWOO
BW NISA 322,911DWT zwodowany 1983 SOLISNOR
PHOENIX VANGUARD 321,300DWT zwodowany 2007 DAEWOO
ANDROMEDA 321,300DWT zwodowany 2008 DAEWOO
ELEKTRA GLORY 321,300DWT zwodowany 2009 DAEWOO
MARAN CANOPUS 320,472DWT zwodowany 2007 DAEWOO
MARAN CAPRICORN 320,472DWT zwodowany 2008 DAEWOO
YOUNARA GLORY 320,050DWT zwodowany 2004 DAEWOO
ARIES VOYAGER 320,000DWT zwodowany 2006 DAEWOO

W klasie VLCC pływa około 638 tankowców.

Nowy Szlak Jedwabny nie będzie wstanie przejąć transportu ropy. Transport paliw płynnych przejęty przez Nowy Szlak Jedwabny będzie relatywnie mały i ograniczy się jedynie do dystrybucji paliw w głąb lądu. Kolej po prostu nie jest wstanie przejąc wolumenu tankowców. Proszę jednak zauważyć, że tankowce ULCC zostały zwodowane w Korei Południowej przez koncern DAEWOO. Polska posiadała przemysł stoczniowy do momentu jak Donald Tusk i ekipa PO kompletnie dobiła ten dział polskiego przemysłu, prawdziwą perle w naszej koronie.

Mała dygresja, przemysł stoczniowy to nie tylko sam statek. Statek trzeba wyposażyć w elektronikę, szafki, instalacje elektryczne, pompy itp. Przemysł stoczniowy to przede wszystkim kooperanci dostarczający wyposażenie dla statków. Dobicie polskich stoczni spowodowało wykończenie podwykonawców i zlikwidowanie myśli technicznej niezbędnej do budowy statków. Do tego dochodzi cały sektor finansowo-bankowy obsługujący firmy związane z przemysłem stoczniowym. W swojej beznadziejnej głupocie Donald Tusk i ekipa PO pobiła o głowę Władysława Gomułkę i powojenny rosyjski szaber razem wziętych.
Połączenia kolejowe Nowego Szlaku Jedwabnego będą jedynie rozwozić rope z portów w głąb lądu. Tu wylania się duża szansa dla naszych średnich i małych firm z wielu branży, od transportowej po przemysłową. Nowy Szlak Jedwabny zwiększy zapotrzebowanie na wszelkiego rodzaju barki śródlądowe, mniejsze tankowce, zbiorniki, cysterny naczepowe, cysterny kolejowe, pompy, sprężarki itp. Polski przemysł jest wstanie wyprodukować wszystkie te produkty tanio, dobrze i szybko. Przemysł wymaga dobrze funkcjonującego sektora usług wszelakich (ubezpieczeń, informatyki, logistyki, finansów). Innymi słowy mamy co zaoferować.

Kontenerowce

Kontenerowce dzieli się na 7 kategorii:

  • Small Feeder
  • Feeder
  • Feedermax
  • Panamax (maksymalny wymiar kontenerowca zdolnego przejść przez Kanał Panamski)
  • Post-Panamax
  • New Panamax
  • Ultra-large Container Ship VLCS (największe kontenerowce)

Obecnie pływa 161 super-kontenerowców, które mogą wpłynąć i zacumować jedynie do 51 portów na całym świecie. Pojemność kontenerowca podaje się w jednostce TEU (twenty-foot equivalent unit) czyli objętość jednego 20 stopowego kontenera, którego maksymalna nośność to około 23 tony.

Panamax  maksymalna pojemność 5000 TEU
Post-Panamax  maksymalna pojemność 9,443 TEU
New Panamax maksymalna pojemność 12,000 TEU
Ultra-large Container Ship VLCS (największe kontenerowce) maksymalna pojemność 14,501+ TEU

Jakie ma to przełożenie na transport kolejowy?

Kolej nie jest wstanie przejąć wolumenu transportu morskiego. Nie wszystkie połączenia kolejowe pozwalają na podwójne lądowanie kontenerów na wagony. Długość składu kolejowego i jego prędkość jest regulowana prawem i parametrami technicznymi poszczególnych połączeń kolejowych. Połączenie kolejowe między Chinami a Europą teoretycznie skraca czas przesłania kontenera nawet o 30 dni w porównaniu z transportem morskim, ale nie jest wstanie dorównać wolumenowi. W handlu liczy się ekonomia skali, a ta jest i będzie na korzyść transportu morskiego.

Transport morski pozwala na ominiecie szlaków zależnych od widzimisię lokalnych władz i sama logistyka jest mniej skomplikowana. Szlaki kolejowe i tabor kolejowy jest znacznie droższy w utrzymaniu niż transport morski, tego problemu nie da się rozwiązać. Koszt do pewnego stopnia można obniżyć przez manipulacje wartością waluty w której dokonuje się rozliczeń handlowych. Trzeba założyć, że w dużej mierze połączenia kolejowe będą deficytowe i subsydiowane z wymiany towarowej oraz manipulacji walutą w której będą dokonywane rozliczenia handlowe.

Nowy Szlak Jedwabny bez opanowania szlaków morskich będzie ulepszoną wersją rosyjskiego RWPG i skazany na ten sam los, czyli upadek. Nowy Jedwabny Szlak w obecnym kształcie ma na celu dywersyfikacje szlaków handlowych i wprowadzenie chińskiego yuana jako waluty rozliczeniowej z krajami śródlądowymi. Opanowanie przez Chiny morza Południowochińskiego, a co za tym idzie Cieśniny Malaka, pozwoli na kontrole głównego elementu składowego Nowego Szlaku Jedwabnego jakim jest transport morski. Trzecim etapem będzie wyparcie dolara amerykańskiego w rozliczeniach finansowych na rynku dalekiego wschodu, co będzie wymagało opanowania pól roponośnych w Iraku i ścisłej kooperacji z Rosją i Iranem. Taki scenariusz będzie miał sporo problemów do przezwyciężenia zwłaszcza ze strony Indii, USA i Japonii.

Nowy Szlak Jedwabny jest dużą szansą dla Polski w każdym jego stadium rozwoju. Polska może dostarczać silniki, wagony, elektrowozy, pompy, kontenery, elektronikę, a przy dobrej organizacji państwa, jesteśmy wstanie finansować wiele inwestycji związanych z budową owego szlaku. Dla nas nie ma znaczenia czy Nowy Jedwabny Szlak powstanie w kształcie jaki wymyślili Chińczycy. Wypieranie Amerykanów z Pacyfiku może doprowadzić do globalnego konfliktu w którym Polska może stać się polem bitwy, ale handel wojen nie lubi. Powiązania handlowe, przemysłowe i finansowe z Dalekim Wschodem mogą być dla Polski o wiele trwalszym gwarantem bezpieczeństwa niż to co oferuje dzisiejsze NATO. Koncerny zaopatrujące się w polskie towary będą zainteresowane w tym aby nikt im nie spalił kraju na Wisłą. Polska jako źródło relatywnie taniego kapitału dla koncernów na Dalekim Wschodzie będzie otoczona parasolem ochronnym trwalszym niż tarcza antyrakietowa. Nie będziemy musieli się zbytnio angażować w konflikt chińsko-amerykański, co więcej, możemy na tym konflikcie zrobić dobry interes.

Wschodni rynek zbytu pozwoli nam się wyzwolić z niemieckiej dominacji nad naszym krajem. Polscy przedsiębiorcy są wstanie zbić gigantyczne fortuny na handlu z Dalekim Wschodem. Wielu polskich przedsiębiorców stawiało swoje pierwsze kroki na bazarach w Indiach. Wszystko zależny jak zorganizujemy swoje własne państwo. Czy pójdziemy drogą kompletnego prymitywa Donalda Tuska i PO? Czy też odrzucimy Okrągłostołowe „elity”?  Jakie ambicje mają nasi przedsiębiorcy? Czy będą wstanie wyrwać się z tuskowego, prymitywnego „tu i teraz” i podążyć szlakiem Hipolita Cegielskiego? Czas pokaże, jakie są ambicje polskich przedsiębiorców? Podejście „nasza chata z kraja” czy też „nie ważne czy je co je, ważne to je co je moje” zawsze kończy się utratą kapitału w drugim pokoleniu, bo dziatki po prostu roztrwonią schedę po rodzicach. Jedynie kapitał związany z dobrem państwa jest wstanie przetrwać wszelkie zawieruchy.

Paweł Szymański

Źródło artykułu

Biały prorok i jego niewolnicy

Tak, Mohamet. Na podstawie wykładu Davida Wooda, postaram się przybliżyć Wam temat niewolnictwa w islamie. Nie, nie w islamizmie, nie w ekstremizmie islamskim, nie w wykrzywionym islamie, tylko w islamie. No bo jeśli życie Mahometa to ekstremalny islam, to tak, jakby papież był ekstremistą katolickim.

Dlaczego chcę zastanowić się nad tą kwestią? Dlatego, że ilekroć próbuję krytykować islam, czy choćby wyrazić opinię, że nie jest to tylko „jedna z religii”, jestem określany mianem rasisty. Nie wiem co prawda, jak wg. tych oskarżycieli rasa transponuje się na ideologię, ale wiem, że zarówno chrześcijaństwo jak i islam, a nawet – współczesny judaizm – mają swoich zwolenników pośród przedstawicieli każdego koloru skóry i czegoś, co popularnie zwie się „rasą”.

Jeśli jestem rasistą, krytykując Mahometa, to znaczy, że… krytykuję własną, białą rasę, grupę ludzi o białym odcieniu skóry. Z nie do końca jasnych dla mnie przyczyn, o kolorze skóry Mahometa wie bardzo mała ilość ludzi, a przecież w przypadku takich oskarżeń jest to kluczowe. Wystarczy zajrzeć do Sahih Bukhari, Księga 1, Tom 3, Hadis 63 (link niestety do przekładu angielskiego), aby móc przeczytać, że Mahomet był białym człowiekiem.

Україна, надія і зрада

Оскільки тема серйозна, і панує в цій царині змова мовчання і нездорова політ коректність. Я вирішив вмістити на початку невелике пояснення. Незважаючи на моє рішучо критичне ставлення до української державності, її дій, а особливо подій останніх років, хотів би запевнити: ані ця, ані інші мої статті та фейлетони не мають у підтексті територіальних претензій до України чи будь-яких інших країн.

Україна

Теза: Україна – то штучна держава, створена олігархами та іншими особами, зацікавленими у керуванні цим багатим на природні ресурси шматком землі. Держава відповідно до офіціальної освітньої лінії бере свій початок від Київської Русі. Виходячи з того будується чи не весь фундамент історії, пропагованої в державній системі освіти. Герб України також походить з часів Київської Русі, так ніби Італія вважалася би спадкоємицею Римської імперії. Але таке уявлення про минуле не витримує фактологічних випробувань. Як стверджує Ян Пшибил, терени сучасної України протягом століть спустошували татари та інші степові народи. Населення – зрештою нечисленне – що перебувало на тих розлогих степах, ховалося від нападів за мурами замків Польського Королівства. Тих кому не пощастило сховатися мордували, забирали в полон, оселі палили. Можемо дізнатися про то і з археологічних досліджень. Навіть краківський гімн несе на собі відбиток одного з татарських нападів. Натомість підчас Другої Світової війни багато сіл на Волині та у Східній Малопольщі були знищені українськими нацистами. Не стверджую в тім, що корінного населення цих земель ніколи не існувало, але нинішнє їх населення – то аж ніяк не нащадки давньої Київської Русі. То потомки хвиль польської колонізації, що перебуваючи протягом віків без достатнього контакту з польською культурою, зазнали рутенізації.

Надія

Під час поділів Польщі відбувся не тільки територіальний поділ, а також ментальний, мовний і нарешті етнічний поділ і сегрегація населення на розрізнені етноси. У випадку України утворилося два етноси: Австрія відцідила з Польщі елемент руського населення, але Росії вдалося дещо значно ліпше, з їхнього погляду, а саме створення народу «малоруського», а насправді «малоросійського». І не дивно, що в часі і після Першої Світової війни виросла не одна, а дві «українські держави»: Західно Українська Народна Республіка та Українська Народна Республіка. Здавалося, Австрійський монстр і Російське чудовисько дали українцям надію на існування на світовій мапі як самостійним повноправним суб’єктам. Але то було далеко від істини.

Австрійський монстр створив етнос, отруєний німеччиною, що дало приблизно такий ефект, як зрадницька особистість Андрія Шептицького, онука польського масонського письменника і поета Олександра Фредро. Російське чудовисько, як на мене, витворило формулу, більш придатну для окупанта: не русинів, а малоросіян. Американська конституція починається словами «Ми, нарід Сполучених Штатів». В конституції козацькій натомість читаємо «Ми нарід малоросійський». Очевидним наслідком виникнення такого народу стала його поява на етнічній мапі імперії. Однак мотивом появи на мапі Малоросіян, Білоросіян і Великоросіян, було не створення нових держав, а легітимація існування Російської держави на тих теренах. Біло-, мало-, чи великоросіяни, – то все ті самі росіяни. Так простягається етнос малоросійський, обіймаючи недоречно велику територію від Підляшшя до Кубані. Стокольорова веселка діалектів, наріч і мов, часто не зрозумілих один для одного, уміщена в єдину назву – Малоросія. Людям дано надію.

Тому сьогодні, незважаючи на інформаційну війну з Росією, боротьбу із пропагандою будь-яких російських джерел знань, досі використовуються в підручниках російські і радянські дані. Слово «Малоросія» замінено поняттям «Україна», і можна вже доводити, що Україна «від Сяну до Дону». Але таке уявлення, як картковий будиночок, або радше – Вавилонська вежа із карт. Україна, незважаючи на (або внаслідок) широкого розповсюдження антипольської риторики про страшну полонізацію, скоєну ляхами, що окупували чи не одвічні українські землі, говорить нині переважно російською. Для мене, поляка, що навчився української, то особливо цікаво. Їдучи колись до Львова водій – українець з Волині – говорив до мене українською, а до своєї знайомої з Волині, що сиділа поряд – російською. І то все демонічна полонізація.

Для мене синонімом слова «Україна» є «несправжня надія». Україна – дитина Речі Посполитої. А зарано залишена, покинута дитина помре. Так і Україна без польського чинника була зрусифікована, а українська мова там є радше патріотичним хобі ніж реальною мовою, що несе високу культуру. Фальшивою надією, даною людям, є існування єдиного українського етносу «від Сяну до Дону». Чим більш тривалий час українські землі перебували у складі будь-якої форми польської державності, тим більша частка населення тих земель спілкується українською і голосує за партії, зорієнтовані на Захід.

Козацький елемент був зрусифікований. Україна там, де Річ Посполита. То призвело до актуальної ситуації, коли різні концепції України борються між собою, бо людям була дана надія, що концепція України – єдина. Тому навіть гасло «єдина країна» (одна держава) уживається з перекладом на російську.

Зрада

Переконаний, що (?). Частина польських еліт, на жаль, того переконання не поділяла, і допустили до, попросту кажучи, зради. Українські герої – Хмельницький чи Шептицький – були одночасно зрадниками Польщі, зрадниками Речі Посполитої. А в подальшій перспективі – зрадниками власної української ідеї, бо не може боротьба гілок з деревом за відрубання (гордо назване незалежністю) скінчитися добре для гілок. Дерево без гілок стане слабшим, але гілка без дерева всохне. Наслідком сепаратистської діяльності Хмельницького стала пізніша русифікація тієї частини українських земель. Навіть нині помітна різниця у наявності української мови на землях «перед і після Хмельницького». Багато збунтованих поляків, таких як Кшиштоф Косинський, тікали на українські землі, аби підіймати повстання проти Речі Посполитої. Тяжко назвати козаків окремим народом, коли їх першим гетьманом був поляк.

Так викоренений нарід, позбавлений реальної історичної свідомості, вгодований козацькими, радянськими і навіть «праслов’янськими» міфами є надзвичайно легко керованим об’єктом, з якого, як з пластиліну можна збудувати майже будь-який державний проект. Чи побоююся того? Радше боюся, що поляки забувають свою історію. Нашим обов’язком не допустити того і нагадати іншим народам Речі Посполитої, що вони мають іншу альтернативну історію, а не тільки козацькі, радянські і нацистські ідеали.

Użyłam oleju z marihuany, by wyleczyć się z raka

Wielu ludzi twierdzi, że olej z marihuany jest cudownym lekiem na takie przypadłości jak epilepsja, rak, cukrzyca i częsta skleroza, szczególnie po tym, gdy konwencjonalna medycyna zawiedzie.

difference-between-hemp-seed-oil-and-CBD-oil

„Zaczęłam używać oleju z marihuany, gdy tylko dowiedziałem się o złośliwym guzku w mej piersi”, mówi Kelly McQue, matka i kobieta biznesu z Balito w KwaZulu-Natal. Zastosowała również czterdziestodniowy post wodny, dokonała dużych zmian w swej diecie i rutynie ćwiczeniowej, i udało jej się pokonać chorobę.

Południowoafrykańskie „podziemie”

„Nie mogę powiedzieć, że wyłącznie olej z marihuany był tym, co wyleczyło raka, jednak faktycznie czuję, że prędkość, z jaką się wyleczyłam, była właśnie dzięki zażywaniu go. Poza tym, zdecydowanie pomógł mi również wyleczyć się z poporodowej depresji [niedawno urodziła swoją córkę], która była absolutnie demobilizująca, a to z kolei oznaczało, że byłam dość silna duchowo, aby faktycznie zastosować owe niezbędne dietetyczne i ćwiczeniowe konieczne zmiany”.

McQue jest częścią szybko rosnącego podziemia mieszkańców RPA, którzy uciekają się do oleju wyekstrahowanego z roślin marihuany. Być może jednym z najlepiej znanych przykładów tego nieformalnego ruchu będzie poseł Mario Oriani-Ambrosini, który z rakiem płuc IV stopnia przyznał się publicznie do używania oleju z marihuany i zaproponował ustawę legalizującą stosowanie medycznej marihuany w RPA tego roku w parlamencie; adwokat Robin Stansham-Ford, inny użytkownik oleju z marihuany, który uległ rakowi w dniu, gdy Wysoki Sąd aprobował jego podanie o wspierane samobójstwo wcześniej tego miesiąca. Obaj mężczyźni wierzyli, że olej wydłużył ich życie powyżej oczekiwań.

Machnąć ręką na tradycyjną medycynę

„Mój pradziadek miał zdiagnozowanego raka, kiedy miał ponad 70 lat”, wyjaśniła McQue. „Aż do tego czasu, był w bardzo dobrej firmie i prowadził aktywne życie. Gdy tylko rozpoczął leczenie raka, patrzyłam jak zamienia się w skorupę tego, czym niegdyś był. Wierzę, że ‚konwencjonalna’ medycyna wywołała u niego więcej krzywdy niż dobra. To był aż zanadto dobry powód dla mojej decyzji, aby zrzec się ‚nowoczesnych’ dostępnych opcji.”
Czytaj: Czy jest miejsce na skręta w medycynie?
W końcu zaczęła robić własny olej z marihuany za około R2000 za 50ml i opublikowała receptę „zrób to sam” na olej z marihuany na swoim blogu. „Bardzo łatwo ją zrobić – bez żadnej chemii” — i doradza potencjalnym użytkownikom przez telefon albo email.

Mówi, że feedback od ludzi ze świata i – coraz częściej – od Południowoafrykańczyków, był w przeważającej mierze pozytywny. „Najlepsze odpowiedzi są od ludzi, którym również udało się wyleczyć ich choroby przy użyciu alternatywnych, naturalnych środków — to zawsze dodaje mi radości życia!”

Pomocne na wiele przypadków sklerozy

Gerd Bader to kolejny użytkownik i zwolennik medycznej marihuany. Jako ktoś, kto długo i wiele razy cierpiał na sklerozę, poszukiwał możliwości ukrócenia lat bólu, operacji i swego rodzaju niepełnosprawności, przez palenie marihuany.

„To było jak cud: kilka zaciągnięć jointa i poczułem ulgę i miałem czystość umysłu. Gdy spostrzegłem, jak te kannabinoidy mi pomagały, zdecydowałem się podjąć szerszego zbadania sprawy i natknąłem się na olej z marihuany.” On wierzy, że używanie tego oleju zakończyło najgorszy z jego wielokrotnych okresów sklerozy i rozpoczęło ogólny proces leczenia. „Kiedyś byłem sparaliżowany, teraz chodzę coraz odważniej z każdym dniem.”
Od tego czasu Bader pomagał grupie ludzi z epilepsją, rakiem, cukrzycą i innymi osobami z dysfunkcjami, które – jak jest przekonany – bardzo skorzystały na stosowaniu oleju z marihuany. Promuje też swój własny produkt olejny przez stronę Oil2Health.

Olej z węża?

Wiara w olej z marihuany i niepotwierdzone dowody jego skuteczności jako lekarstwa są wszechobecne, ale czy istnieje naukowy dowód, że na prawdę działa?
Rośliny cannabis zawierają szeroką gamę związków chemicznych zwanych „kanabinoidami” (wiele z nich można wykonać syntetycznie w laboratorium). Wśród tych składników znaleźć można jeden zwany tetrahydrokannabinolem (THC), który jest odpowiedzialny za psychotropiczny efekt uniesienia, zmiany umysłowej, gdy ktoś pali marihuanę. Wiele z innych kannaboidów nie są psychoaktywne i nie wytwarzają takich efektów. Cząsteczki kannaboidów przyczepiają się do receptorów kannaboidów na powierzchni komórek mózgowych, których zadaniem jest pomaganie w regulacji zakresu procesów organizmu, takich jak praca serca, nastrój, pamięć, apetyt, odczucie bólu i działanie systemu odpornościowego. Choć ludzie używali już różnych produktów z marihuany dla celów medycznych od tysięcy lat, nadal trwają badania, jeśli chodzi o dowody na ich skuteczność.

Sztuczne składniki kanaboidów były przepisywane pacjentom z AIDS, jako lek na wymioty i słaby apetyt, a badania sugerują, że jeden szczególny członek grupy, zwany kanabidiolem, ma potencjał w leczeniu choroby Crohn’a i wielokrotnej sklerozy, i może w znacznym stopniu zredukować częstotliwość ataków u chorych na epilepsję.

Mieszane wnioski

Jeśli chodzi o zdolnośc do walki z rakiem u kanaboidów, powstało wiele publikacji od lat 70-tych ubiegłego wieku, ale wnioski nie są jednoznaczne. Niektóre testy laboratoryjne przeprowadzone na tkance komórkowej i na zwierzętach sugerują, że mogą działać korzystnie na wzmocnienie systemu obronnego przeciwko rakowi, obniżyć skalę rozsiewania komórek rakowych w ciele, a nawet mogą je całkowicie zniwelować. W innych przypadkach jednakże, kanaboidy zostały rozpoznane w szkodliwych, rakotwórczych wynikach.

Niestety zostało zaobserwowanych raczej niewiele kontrolowanych klinicznych prób, i wiele kwestii pozostaje nierozwiązanych. Choć istnieje wiele słuszności co do efektywności kanaboidów w zatrzymaniu rozwoju wielu przypadków raka, włączając w to raka mózgu, piersi i skóry, nie ma jak dotąd bezsprzecznych naukowych dowodów w tej sprawie.

Jeśli chodzi o złagodzenie symptomów raka i o efekty uboczne tradycyjnego leczenia raka, to istnieją tu jednak zasadniczne naukowe dowody na pozytywne działanie kanaboidów. Były używane z powodzeniem dla zredukowania bólu związanego z przewodem choroby, jak również nudności i wymiotów wywołanych chemioterapią.

Ale czy to jest legalne?

„Nadal jest nielegalne w RPA – zarówno roślina, jak i olejek,” – ostrzega McQue. „Osobiście wierzę, że prawo przeciwko marihuanie jest niewłaściwe, ponieważ nie można zakazywać przyrody. Niestety nasz system prawny jest przestarzały i uciążliwy w tym względzie. Musimy być bardzo, bardzo ostrożni pozyskując materiał rośliny, jak również odnośnie tego, z kim o tym rozmawiamy.”

Południowoafrykańskie Prawo dot. Narkotywków i Przemycania Narkotyków czyni posiadanie marihuany i jej pochodnych nielegalnym, z karami za jego naruszenie zazwyczaj wahającymi się od mandatów do kary więzienia.

Uwaga: To, co powinieneś wiedzieć o legalizacji marihuany w RPA
Według McQue, efektem ubocznym nielegalności marihuany i tabu z nią związanego jest to, że użytkownicy częstko niełatwo dzielą się doświadczeniami i najczęściej podążają samotną drogą. „Nie sądzę, że nielegalnym jest dzielenie się wiedzą o olejku z marihuany i wiedza, że to pomaga zwyczajnym Południowoafrykańczykom z wszystkich warstw społecznych, którzy są zainteresowani zastosowaniem jej jako alternatywy dla operacji, napromieniowania lub chemioterapii. To sprawia, że warto zaryzykować.”

Andreas Wilson-Späth, Health24 | tłumaczenie: Szymon Grzegorz Szewczyk

Z <http://www.health24.com/Medical/Cancer/News/I-used-cannabis-oil-to-cure-my-cancer-20150518&gt;

Australia: Senat tego kraju uznał, że globalne ocieplenie to ściema w celu wyłudzenia pieni..

Wirtualna Polonia

Australijski Senat zniósł podatek od emisji CO2, krytykowany przez kompanie węglowe. To zwycięstwo konserwatywnego premiera Tony’ego Abbotta, który podczas kampanii wyborczej obiecał znieść podatek od emisji dwutlenku węgla i zapewniał wyborców, że dzięki temu będą oni płacić niższe rachunki za prąd.

Australijski Senat zniósł podatek od emisji CO2

View original post 336 słów więcej